Właśnie dziś - 13 października, Harry Styles i Niall Horan udzielac będą wywiadu polskiej dziennikarce - Katarzynie Gawęskiej. To jest niezwykle ważny dzień dla Polskich Directioners, które pewnie z niecierpliwością czekają aż w końcu video ukaże się na stronie onetu.
Hazza przywitał się z dziewczyną, a Niall w tym momencie - to chyba nic dziwnego - zajadał się ogromną bułką.
- Nialler, skończ jeśc i chodź tu do nas! - zawołał Harry do wiecznie głodnego przyjaciela.
- Chwila! Nie mogę udzielac wywiadu z pustym żołądkiem!
- Jadłeś dokładnie 30 minut temu.
- Nie prawda. Zdążyłem jedynie zrobic kilka kęsów bo jak zwykle mnie pospieszałeś Harry! - powiedział pretensjonalnie z pełną buzią...w końcu odłożył kanapkę i pomaszerował w kierunku długowłosego, wciąż zabijając go swoim wzrokiem.
- To już ostatni wywiad dzisiaj. Obiecuję ci, że zabiorę cię po nim do Maca :) - no i wszystko wróciło do normy. Na twarzy Niallerka znów zawitał radosny wyraz.
- W porządku. Możemy zacząc. - chłopak rozsiadł się na kanapie, ręką wołając Harrego by ten się do niego dołączył.
- Już idę. - ten dosiadł się, poprawiając wokół siebie poduszki.
- Kamera, start! - powiedział jeden z innych głosów. W tym momencie, Katarzyna zaczęła rozmowę cytując słowa z najnowszej piosenki "Perfect". - Niall oparty o kanapę, a Harry lekko zgarbiony, jako pierwszy się włączył do (już istniejącego) dialogu. Gdy padały kolejne pytania, to właśnie Hazza udzielał znacznie bardziej złożonych i rozwiniętych wypowiedzi, Niall zaś chyba za bardzo był myślami za ogromnym zestawem frytek i kurczaczków z McDonalds'a - trzeba mu to wybaczyc. Kiedy w końcu dziennikarka odniosła się bezpośrednio do Irlandczyka, ten ocknął się, poprawiając kołnierzyk od ciemnej koszuli w kratę (którą własnie miał na sobie). Na pytanie o jego chęc zagrania na naszym Stadionie Narodowym, odpowiedział w sposób (trochę dla Polaków) żartobliwy.
- A Stadion narodowy...To tam był mecz?
- Tak.
- Wyglądał niesamowicie. Bardzo chciałbym tam zagrac. Może następnym razem. - [oglądając właśnie ten moment pewnie większośc directioners bardzo się podekscytowała - nie ukrywam...mnie również te słowa znacznie podnieciły :D]
- Polski sklep... - tak nagle. Ni z gruszki, ni z pietruszki wtrącił Harry...ale co on miał takiego na myśli?
- Polski. - dopowiedział Niall. [ta chwila zdecydowanie zapadnie na długo w pamięci Polskich Directioners, gdyż cudownie jest usłyszec niby zwyczajne dwa słowa, ale z ust naszych idoli, dodatkowo w takim nieziemskim akcencie].
Kolejne pytania, kolejne intrygujące odpowiedzi...Nialler chyba przypomniał sobie o wielkiej bułce, której nie mógł do końca zjeśc, bo poczuł, że najwyraźniej ma coś pomiędzy zębami. Bezpruderyjnie (zapominając pewnie, że jest przed kamerą) włożył swojego paznokcia pomiędzy bialutkie, prostę ząbki, a po chwili z powrotem odłożył rękę na kolano.
Rozmowa trwała ponad 10 minut. Padł kolejny temat, odnośnie rocznej przerwy, planów na przyszłośc itp...
- Jeśli znajdziecie mnie gdzieś na plaży, to mnie nie szukajcie... - Nialler chyba naprawdę musiał byc niezwykle zmęczony, albo po prostu niezwykle głodny bo to co właśnie oznajmij, nie miało najmniejszego sensu.
- Skoro mówisz teraz, że mają cię nie szukac, to jakim cudem znajdą cię na plaży? - zgasił go inteligentnie Harry...Blondyn chwilowo znieruchomiał, nie wiedział co powiedziec. Ale żeby nie wyjśc na głupiego rzucił niezwykle wiarygodnym argumentem. Jednak i to nie zadziałało. Tak, to z pewnością z głodu...albo ze zmęczenia :D
Na pożegnanie padły słowa: "No tak brokuły, nie ma za co" i nagranie zostało przerwane.
- Niall, naprawdę byłeś aż tak znudzony, że zacząłeś gadac głupoty? - zapytał zatroskany Harry.
- Po prostu zmęczony. - teraz zwrócił się do dziennikarki - Przepraszam Katarzyno, byłem zmęczony, wybacz.
- Nie ma sprawy. - trójca zrobiła sobie kilka zdjęc, a po zakończeniu tej czynności, Styles zabrał starszego kolegę na wymarzoną wycieczkę po McDonalds'ach :)
------------------------------------------------------------------------------
Tym razem trochę inny post, bo odnoszący się do wiarygodnego źródła :) link do wywiadu http://muzyka.onet.pl/wywiady/one-direction-lewandowski-to-zakazane-slowo-wywiad/bxqx3b zachęcam :)
***Klamra***
sobota, 17 października 2015
niedziela, 11 października 2015
Rozdział 3 "W cztery oczy"
Właśnie deszcz przestał padac. Słychac było jedynie kilkukrotne stukanie kropelek wody również spływających po szybach okien dużego i pięknego domu. Louisowi bardzo odpowiada taka pogoda. Zawsze przy otwartym oknie (którego nie ma w zwyczaju nigdy zamykac) może poczuc świeży (jeden z ulubionych) zapach. Tak było i tym razem... Siedząc na parapecie, wpatrując się w każde ostatnie kropelki deszczu, spadające z nieba - po prostu rozmyślał. Wyłączył się. Chwilowo - niedostępny. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, który nieco wytrącił go z równowagi. Chłopak nałożył na stopy ciemne, skórzane kapcie i pomaszerował schodami w dół. Ku jego zdziwieniu w drzwiach stała Jay.
- Mama? - zaraz namalował się uśmiech na twarzy chłopca.
- Mama, synku. - Louis prędko przytulił Jay i nie puszczał jej przez dobre pół minuty.
- Wejdź...zaraz zrobię herbatę. Ogrzejesz się, bo ręce masz naprawdę zimne. - Kobieta weszła do salonu rozglądając się dookoła i podziwiając piękne wnętrze (pomimo, iż nieraz już gościła w tym domu).
- Co u ciebie mamo? - wołał 23 - latek z kuchni.
- Chodź tu do mnie. Tak się za tobą stęskniłam. - Louis zagotował wodę i wrócił do mamy.
- Przepraszam za lekki nieład, ale nie mam czasu zrobic porządku.
- Nie widziałam cię tyle czasu, a ty pierwsze co, to tłumaczysz mi się z bałaganu? Opowiadaj. Co u ciebie. Jak mija ci rzeczywistośc?
- Dobrze. Za niedługo znowu będziemy grac koncerty...
- Jesteś zmęczony?
- Trochę tak...ale to najlepsza praca i pasja zarazem, jakie mogły mi się kiedykolwiek trafic. Ale powiedz tak szczerze mamo. Coś chyba musiało cie tu sprowadzic, prawda?
- Tęsknota za moich kochanym synem...
- Mamo...widzę w twoich oczach jakiś niepokój. Co się stało?
- Sam przyznasz, że teraz dużo mówi się o tym, że zostaniesz ojcem...Ta Briana...
Czy ty w ogóle coś do niej czujesz?
- Cieszę się, że urodzi moje dziecko...
- Cieszyc się - to jedno. A stworzyc mu dom i rodzinę - to drugie. Zastanów się. Chcesz wiązac z nią swoją przyszłośc?
- Jest moją przyjaciółką.
- Powiedz mi tylko. Kochasz ją? - Louis spojrzał w sufit. Zamknął oczy i westchnął głośno.- Chyba nie za bardzo, hmmm? - Lou spojrzał na matkę, ale nic nie powiedział. - Kochanie. Chcę żebyś był szczęśliwy. Nie wiem tylko czy ona ci to szczęście da.
- Ona może nie... - czajnik zaczął głośno gwizdac. Louis wstał i poszedł do kuchni zrobic herbatę. Jay tylko siedziała i uśmiechała się. Kiedy chłopak wrócił z dwoma kubkami gorącego napoju, położył je i z powrotem usiadł na kanapie.
- Kim ona jest?
- Kto?
- Ta, która może dac ci szczęście.
- Ale... - Jay natychmiast przerwała...
- Wiem, że wyraźnie ktoś inny ci się podoba. Powiesz mi kto to? Chociaż imię?
- To nie jest takie proste. Musze to sobie wszystko poukładac...przepraszam.
- Rozumiem...jak będziesz gotowy. Wiedz tylko, że miłości trzeba czasem pomóc. Sama... do ciebie nigdy nie przyjdzie.
- Wiem, mamo :) - oboje wzięli łyk ciepłej herbaty, a za oknem (deszcz już zupełnie ustał) - pojawiła się wspaniała, kolorowa tęcza.
- Mama? - zaraz namalował się uśmiech na twarzy chłopca.
- Mama, synku. - Louis prędko przytulił Jay i nie puszczał jej przez dobre pół minuty.
- Wejdź...zaraz zrobię herbatę. Ogrzejesz się, bo ręce masz naprawdę zimne. - Kobieta weszła do salonu rozglądając się dookoła i podziwiając piękne wnętrze (pomimo, iż nieraz już gościła w tym domu).
- Co u ciebie mamo? - wołał 23 - latek z kuchni.
- Chodź tu do mnie. Tak się za tobą stęskniłam. - Louis zagotował wodę i wrócił do mamy.
- Przepraszam za lekki nieład, ale nie mam czasu zrobic porządku.
- Nie widziałam cię tyle czasu, a ty pierwsze co, to tłumaczysz mi się z bałaganu? Opowiadaj. Co u ciebie. Jak mija ci rzeczywistośc?
- Dobrze. Za niedługo znowu będziemy grac koncerty...
- Jesteś zmęczony?
- Trochę tak...ale to najlepsza praca i pasja zarazem, jakie mogły mi się kiedykolwiek trafic. Ale powiedz tak szczerze mamo. Coś chyba musiało cie tu sprowadzic, prawda?
- Tęsknota za moich kochanym synem...
- Mamo...widzę w twoich oczach jakiś niepokój. Co się stało?
- Sam przyznasz, że teraz dużo mówi się o tym, że zostaniesz ojcem...Ta Briana...
Czy ty w ogóle coś do niej czujesz?
- Cieszę się, że urodzi moje dziecko...
- Cieszyc się - to jedno. A stworzyc mu dom i rodzinę - to drugie. Zastanów się. Chcesz wiązac z nią swoją przyszłośc?
- Jest moją przyjaciółką.
- Powiedz mi tylko. Kochasz ją? - Louis spojrzał w sufit. Zamknął oczy i westchnął głośno.- Chyba nie za bardzo, hmmm? - Lou spojrzał na matkę, ale nic nie powiedział. - Kochanie. Chcę żebyś był szczęśliwy. Nie wiem tylko czy ona ci to szczęście da.
- Ona może nie... - czajnik zaczął głośno gwizdac. Louis wstał i poszedł do kuchni zrobic herbatę. Jay tylko siedziała i uśmiechała się. Kiedy chłopak wrócił z dwoma kubkami gorącego napoju, położył je i z powrotem usiadł na kanapie.
- Kim ona jest?
- Kto?
- Ta, która może dac ci szczęście.
- Ale... - Jay natychmiast przerwała...
- Wiem, że wyraźnie ktoś inny ci się podoba. Powiesz mi kto to? Chociaż imię?
- To nie jest takie proste. Musze to sobie wszystko poukładac...przepraszam.
- Rozumiem...jak będziesz gotowy. Wiedz tylko, że miłości trzeba czasem pomóc. Sama... do ciebie nigdy nie przyjdzie.
- Wiem, mamo :) - oboje wzięli łyk ciepłej herbaty, a za oknem (deszcz już zupełnie ustał) - pojawiła się wspaniała, kolorowa tęcza.
sobota, 3 października 2015
Rozdział 2 "Wspomnienia"
Zayn właśnie się obudził. Od razu włączył radio i pomaszerował do kuchni chcąc zrobic dla siebie kakao i coś do jedzenia. Miał na sobie niebieskie, piękne i miękkie kapcie, które dostał od chłopaków z zespołu na poprzednie urodziny. [Kuchnia była bardzo przytulna, pełna dobrej atmosfery. Na ścianach wisiały wspólne zdjęcia z Perrie, zdjęcia z Harrym, Louisem, Liamem i Niallem. Meble -bardzo proste, ale za to niezwykle śliczne]. Zayn kroił właśnie chleb gdy w radio zaczęła leciec piosenka "Little Things". Chwilowo znieruchomiał...Oderwał się od czynności i spojrzał na stare fotografie. Sam nie wiedział dlaczego, ale bardzo się wzruszył. Poszedł do sypialni, podgłośnił i usiadł na łóżku. W duchu zaczął nucic rytm piosenki, odtwarzając w swojej pamięci chwile, kiedy był jeszcze w zespole. Nie żałował, że odszedł, jednak czuł pewną tęsknotę...tęsknotę za tymi, z którymi tworzył całośc. Tworzył cos niezwykłego - One Direction. Jego pamięc potrafiła siegnąc do wszystkich momentów, które sprawiały, że czuł się niezwykle, gdzie czuł się kochany, gdzie mógł byc soba...
"- Chłopaki...jesteście mi bardzo bliscy. Kocham was za wszystko...- powiedział ze smutkiem.
- Coś się stało Zayn? - zapytał Niall mając złe przeczucia.
- Ale obiecujcie, że na zawsze będziemy dobrymi przyjaciółmi. Bez względu na wszystko.
- Bez względu na wszystko... - dokończyli chłopcy.
- A teraz mów co się stało...
- Robię to z wielkim bólem serca, ale odchodzę... - powiedział prawie zapłakany.
- Jak to odchodzisz? Ty tak na serio? Zayn?! - dopytywał zaskoczony i rozczarowany Harry.
- Przykro mi...wiedzcie, że te 5 lat były najlepszymi latami w moim całym życiu. Nie miejcie do mnie żalu, chcę po prostu byc zwyczajnym 22 - latkiem...Odpocząc od tego całego świata...Przepraszam. - Naraz wszyscy chłopcy zaczęli płakac. Zayn objął ich i w kółko powtarzał tylko jedno słowo: "Przepraszam". Ta chwila trwała naprawdę długo...w końcu gdy zapanowała cisza, Louis wziął swoje ręce i rzekł:
- Nie masz nas za co przepraszac. To twoja decyzja...wiedz tylko, że nigdy o Tobie nie zapomnimy. Nigdy. Bo jesteś częścią życia każdego z nas. Dzięki za te wspólne 5 lat. Dzięki, że mogłem cię poznac Zayn. - znów poleciała mu kolejna łza. Po chwili tych łez napływało coraz więcej i więcej...
- Ja też dziękuję. - dorzucił Niall
- I ja. - następnie Harry.
- Wszyscy Ci dziękujemy Zayn. Bo z Tobą tworzyliśmy coś pięknego. - Liam poklepał go po plecach.
- A ja wiem, że i tak będziecie najlepszym zespołem na świecie. - rozpłakał się jeszcze bardziej. "
W tym momencie słone łzy leciały po jego policzkach. Rozpłakał się..."Little Things" właśnie dobiegało końca."Jestem zakochany w Tobie i wszystkich twoich małych rzeczach" - częśc, którą śpiewają wszyscy... - Louis, Harry, Liam, Niall i Zayn. Chwilę później leciała juz inna piosenka...Chłopak otarł łzy i poszedł do kuchni dokończyc śniadanie...
***Klamra***
"- Chłopaki...jesteście mi bardzo bliscy. Kocham was za wszystko...- powiedział ze smutkiem.
- Coś się stało Zayn? - zapytał Niall mając złe przeczucia.
- Ale obiecujcie, że na zawsze będziemy dobrymi przyjaciółmi. Bez względu na wszystko.
- Bez względu na wszystko... - dokończyli chłopcy.
- A teraz mów co się stało...
- Robię to z wielkim bólem serca, ale odchodzę... - powiedział prawie zapłakany.
- Jak to odchodzisz? Ty tak na serio? Zayn?! - dopytywał zaskoczony i rozczarowany Harry.
- Przykro mi...wiedzcie, że te 5 lat były najlepszymi latami w moim całym życiu. Nie miejcie do mnie żalu, chcę po prostu byc zwyczajnym 22 - latkiem...Odpocząc od tego całego świata...Przepraszam. - Naraz wszyscy chłopcy zaczęli płakac. Zayn objął ich i w kółko powtarzał tylko jedno słowo: "Przepraszam". Ta chwila trwała naprawdę długo...w końcu gdy zapanowała cisza, Louis wziął swoje ręce i rzekł:
- Nie masz nas za co przepraszac. To twoja decyzja...wiedz tylko, że nigdy o Tobie nie zapomnimy. Nigdy. Bo jesteś częścią życia każdego z nas. Dzięki za te wspólne 5 lat. Dzięki, że mogłem cię poznac Zayn. - znów poleciała mu kolejna łza. Po chwili tych łez napływało coraz więcej i więcej...
- Ja też dziękuję. - dorzucił Niall
- I ja. - następnie Harry.
- Wszyscy Ci dziękujemy Zayn. Bo z Tobą tworzyliśmy coś pięknego. - Liam poklepał go po plecach.
- A ja wiem, że i tak będziecie najlepszym zespołem na świecie. - rozpłakał się jeszcze bardziej. "
W tym momencie słone łzy leciały po jego policzkach. Rozpłakał się..."Little Things" właśnie dobiegało końca."Jestem zakochany w Tobie i wszystkich twoich małych rzeczach" - częśc, którą śpiewają wszyscy... - Louis, Harry, Liam, Niall i Zayn. Chwilę później leciała juz inna piosenka...Chłopak otarł łzy i poszedł do kuchni dokończyc śniadanie...
***Klamra***
wtorek, 22 września 2015
Rozdział 1 "Urodziny Nialla"
Niall spuścił lekko głowę, zamknął oczy, po czym
zdmuchnął wszystkie 22 świeczki. - Brawo małolacie. - zażartował Louis poklepując go po plecach. - wszystkiego najlepszego! - Solenizant uśmiechnął się, a po chwili został obdarowany kolejnymi życzeniami i uściskami od reszty przyjaciół.
- A teraz zamknij oczy...nie próbuj podgladac! - Zayn wziął do ręki zupełnie nowe kije i piłki do golfa, po czym oddał je w ręce Nialla. Ten zaś obmacując je obficie otworzył oczy i zaniemówił z wrażenia.
- Nie wierzę... - spojrzał na każdego z chłopaków po kolei, potem zaś kontynuował. - to najlepszy sprzęt do golfa, jaki kiedykolwiek dostałem.
- Naprawdę? Lepszy od aktualnego? - spytał zaciekawiony Harry.
- Tak...bo ten, jest od Was. A nie ma żadnej cenniejszej rzeczy od tej, która się dostanie od prawdziwych przyjaciół. - w tym momencie chłopcy uśmiechnęli się jeszcze bardziej, znów obejmując swoje przyjacielskie ramiona.
- To co. Kiedy pójdziesz go wypróbowac?
- Razem pójdziemy Liam.
- Ale to nie wszystko... - wtrącił niespodziewanie Louis.
- O tak... Zayn specjalnie coś dla ciebie przygotował Niall.
- Hah! Chyba nigdy nie przestaniecie mnie zaskakiwac. - Malik zaciekawiony opinią kumpla jak najszybciej pokazał mu wykonane przez siebie dzieło. Niall zaśmiał się wesoło, po czym wziął swój portret do rąk, przyglądając mu się z jeszcze większa uwagą.
- No, robisz postępy Zayn. Ale ten nos to chyba...
- Hej ej ej...z nosem to akurat zawsze mam problem. - przerwał szybko artysta chcąc usprawiedliwic swoje plastyczne niedoskonałości.
- No dobrze, dobrze...i tak jest cudowny, dziękuję.
- To co. idziemy sprawdzic czy tort...?
- TORT?! - bardzo zaciekawił się Niall.
- Ogromny. Specjalnie dla Ciebie Nialler.
- Kocham Was! - głodomor szybkim krokiem ruszył w stronę kuchni ciągnąc za sobą resztę. Wszedłszy do ukochanego i bliskiego mu miejsca rozejrzał się chwilę, aż w końcu ujrzał wyczekany punkt wieczoru. tanecznym krokiem poszedł w jego stronę, a z sekundy na sekundę był coraz bardziej podekscytowany.
- To miała byc niespodzianka - powiedział zażenowany Harry.
- Przed Niallem niczego nie ukryjesz, a tym bardziej jedzenia... - dopowiedział Zayn patrząc w kierunku odbiorcy. gdy solenizant stał tak nad tortem, patrzył na niego...patrzył i jednocześnie uśmiechał się - czuł, że w tym momencie nic więcej nie potrzeba mu do szczęścia.
- Zaraz dostaniesz swój wymarzony kawałek ciasta, ale pójdź może do gości. Pewnie dostaniesz jakąś czekoladę...w końcu czeka tam na Ciebie góra prezentów. - Niall otworzył szeroko oczy, oderwał wzrok od rarytasu, odwrócił się, a po chwili już go nie było. Za to Zayn Louis, Harry i Liam wybuchnęli ogromnym śmiechem :)
---------------------------------------------
To moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że się podoba :) zapraszam również na mojego aska, yt i instagrama - linki w bocznym pasku...
***Klamra***
- A teraz zamknij oczy...nie próbuj podgladac! - Zayn wziął do ręki zupełnie nowe kije i piłki do golfa, po czym oddał je w ręce Nialla. Ten zaś obmacując je obficie otworzył oczy i zaniemówił z wrażenia.
- Nie wierzę... - spojrzał na każdego z chłopaków po kolei, potem zaś kontynuował. - to najlepszy sprzęt do golfa, jaki kiedykolwiek dostałem.
- Naprawdę? Lepszy od aktualnego? - spytał zaciekawiony Harry.
- Tak...bo ten, jest od Was. A nie ma żadnej cenniejszej rzeczy od tej, która się dostanie od prawdziwych przyjaciół. - w tym momencie chłopcy uśmiechnęli się jeszcze bardziej, znów obejmując swoje przyjacielskie ramiona.
- To co. Kiedy pójdziesz go wypróbowac?
- Razem pójdziemy Liam.
- Ale to nie wszystko... - wtrącił niespodziewanie Louis.
- O tak... Zayn specjalnie coś dla ciebie przygotował Niall.
- Hah! Chyba nigdy nie przestaniecie mnie zaskakiwac. - Malik zaciekawiony opinią kumpla jak najszybciej pokazał mu wykonane przez siebie dzieło. Niall zaśmiał się wesoło, po czym wziął swój portret do rąk, przyglądając mu się z jeszcze większa uwagą.
- No, robisz postępy Zayn. Ale ten nos to chyba...
- Hej ej ej...z nosem to akurat zawsze mam problem. - przerwał szybko artysta chcąc usprawiedliwic swoje plastyczne niedoskonałości.
- No dobrze, dobrze...i tak jest cudowny, dziękuję.
- To co. idziemy sprawdzic czy tort...?
- TORT?! - bardzo zaciekawił się Niall.
- Ogromny. Specjalnie dla Ciebie Nialler.
- Kocham Was! - głodomor szybkim krokiem ruszył w stronę kuchni ciągnąc za sobą resztę. Wszedłszy do ukochanego i bliskiego mu miejsca rozejrzał się chwilę, aż w końcu ujrzał wyczekany punkt wieczoru. tanecznym krokiem poszedł w jego stronę, a z sekundy na sekundę był coraz bardziej podekscytowany.
- To miała byc niespodzianka - powiedział zażenowany Harry.
- Przed Niallem niczego nie ukryjesz, a tym bardziej jedzenia... - dopowiedział Zayn patrząc w kierunku odbiorcy. gdy solenizant stał tak nad tortem, patrzył na niego...patrzył i jednocześnie uśmiechał się - czuł, że w tym momencie nic więcej nie potrzeba mu do szczęścia.
- Zaraz dostaniesz swój wymarzony kawałek ciasta, ale pójdź może do gości. Pewnie dostaniesz jakąś czekoladę...w końcu czeka tam na Ciebie góra prezentów. - Niall otworzył szeroko oczy, oderwał wzrok od rarytasu, odwrócił się, a po chwili już go nie było. Za to Zayn Louis, Harry i Liam wybuchnęli ogromnym śmiechem :)
---------------------------------------------
To moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że się podoba :) zapraszam również na mojego aska, yt i instagrama - linki w bocznym pasku...
***Klamra***
niedziela, 20 września 2015
Prolog
Czesc, jestem Klara, a podpisywac będę się *** Klamra ***
Na wszystkie pytania zadane w tytule - odpowiem.
na wszystkie pytania które przyjdą Ci do głowy - odpowiem.
Postaram się zaciekawic każdego czytelnika :)
bo to właśnie on tutaj jest najważniejszy.
Opowiadania i posty będę wstawiała
o wszystkim Wam znanym brytyjsko-irlandzkim zespole:
One direction <3
Jak to wygląda z mojej perspektywy?
Jak ja widzę ich prywatnosc?
Ich codzienne poranki, wieczory...
Ich życie, którego nie poznamy
z gazet, telewizji lub z internetu.
Po prostu opisze głośne myśli
wszystkich Directioner,
które zastanawiają się:
"A co teraz robi Harry?"
"Ciekawe gdzie jest teraz Niall?"
"O czym teraz myśli Zayn?"
Wolno nam troszkę pomarzyc :)
*** Klamra ***
P.S. Na moim blogu każdy znajdzie dla siebie jakiś pozytywny cytat od chłopców <3 a każdy Twój komentarz będzie mile widziany :)
Na wszystkie pytania zadane w tytule - odpowiem.
na wszystkie pytania które przyjdą Ci do głowy - odpowiem.
Postaram się zaciekawic każdego czytelnika :)
bo to właśnie on tutaj jest najważniejszy.
Opowiadania i posty będę wstawiała
o wszystkim Wam znanym brytyjsko-irlandzkim zespole:
One direction <3
Jak to wygląda z mojej perspektywy?
Jak ja widzę ich prywatnosc?
Ich codzienne poranki, wieczory...
Ich życie, którego nie poznamy
z gazet, telewizji lub z internetu.
Po prostu opisze głośne myśli
wszystkich Directioner,
które zastanawiają się:
"A co teraz robi Harry?"
"Ciekawe gdzie jest teraz Niall?"
"O czym teraz myśli Zayn?"
Wolno nam troszkę pomarzyc :)
*** Klamra ***
P.S. Na moim blogu każdy znajdzie dla siebie jakiś pozytywny cytat od chłopców <3 a każdy Twój komentarz będzie mile widziany :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)